Star Trek Bridge Crew

Kosmos, ostateczna granica. To są przygody statku kosmicznego Enterprise. Jego misją jest nieustanne odkrywanie nowych, dziwnych światów, szukanie nowego życia i nowych cywilizacji, aby śmiało dążyć tam, gdzie nigdy nie dotarł żaden człowiek!

Star Trek Bridge Crew to symulator załogi okrętu kosmicznego osadzonego w tytułowym uniwersum. W tym miejscu jako fan pozwolę sobie na krótką dygresje dla osób, które jeszcze nie miały okazji poznać tego unikalnego wszechświata.

Fenomen Star Treka

Mało jest we współczesnej popkulturze projektów, które mogłyby dorównać popularnością „Star Trekowi”. Jednym z dowodów jest fakt, że pierwszy prototyp promu kosmicznego nazwano właśnie Enterprise – na cześć okrętu Enterprise znanego z serialu Star Trek: Seria oryginalna i filmów pełnometrażowych, a Gene Roddenberry i aktorzy znani z serialu, byli gośćmi honorowymi na ceremonii jego „chrztu”.

Star Trek został pierwotnie stworzony jako serial telewizyjny i po raz pierwszy wyemitowany w USA 8 września 1966 r. W ciągu 50 lat od premiery 1 odcinka Star Treka stworzono 7 serii serialu, w tym jedną animowaną, 13 filmów pełnometrażowych, a także dziesiątki książek, komiksów i gier komputerowych.
Co było przyczyną tego sukcesu? Siła wielkich marek popkultury polega na trafieniu w punkt. Po prostu właściwa opowieść we właściwej formie trafia do odbiorców w czasie, gdy takiej opowieści potrzebują. Gene Roddenberry, twórca serialu, reklamował nową fabułę szefom stacji NBC jako połączenie westernu, powieści marynistycznej i podróży Guliwera. Premiera serialu w 1966 r. była początkiem nowej ery amerykańskiej telewizji. Fenomen tej marki polegał w dużej mierze na atrakcyjności pierwszego w latach 60. serialu.
Oprócz świetnej obsady i wspaniałej gry aktorskiej ważne było także przystępne podejście do nauki, inspirujące kolejne pokolenia inżynierów. Telekonferencje, bluetooth, komunikatory czy tablety to tylko część rewolucyjnych pomysłów. Dodatkowo Star Trek był zawsze blisko problemów społecznych. Gene Roddenbery w swoim serialu chciał pokazać optymistyczną wizję ludzkości wolnej od wojen, głodu, nietolerancji, rasizmu czy obsesyjnej pogoni za bogactwem. W tym przesłaniu „Star Trek” był pochwałą ludzkiej zaradności i etyki.
„Star Trek” przełamywał stereotypy. Wśród załogi Enterprise znajdowała się nie tylko czarnoskóra kobieta w randze oficera, ale także Amerykanin japońskiego pochodzenia. Choć postaciom tym poświęcano niewiele czasu, to sam fakt ich obecności w serialu uznawano za przełom w myśleniu o rasowym zróżnicowaniu obsady.

Rozgrywka i sterowanie

W grze Star Trek Bridge Crew wcielamy się w albo w kapitana (w kampanii dla jednego gracza) albo jednego z członków załogi mostka (w trybie wieloosobowym) okrętu Gwiezdnej Floty Aegis. Fabuła podzielona na 5 misji opowiada o poszukiwaniu nowego domu dla rasy Volkan po tym jak stracili swoją ojczystą planetę.
Gracz jako kapitan okrętu realizuje misje zlecone przez dowództwo począwszy od skanowania gwiezdnych fenomenów, przez ratowanie rozbitków na walce z przeciwnikami kończąc. Na uwagę zasługuje tu bardzo dobre wykorzystanie rzeczywistości wirtualnej do sterowania.

Dzięki goglom VR oraz kontrolerom move (nie polecam gry na padzie) czujemy się tak jakbyśmy naprawdę siedzieli w fotelu kapitańskim i wydawali rozkazy. Za pomocą różdżek obsługujemy  przyciski ukryte w podłokietnikach fotela kapitańskiego otwierając różne menu podręczne jak mapa obszaru czy zarządzanie energią. Naszym podwładnym na mostku wydajemy rozkazy albo za pomocą wyboru opcji z menu podręcznego albo komend głosowych. Robi to fenomenalne wrażenie i pozwala poczuć się jak kapitan okrętu Zjednoczonej Federacji Planet.

W Bridge Crew od jakiegoś czasu można również grać normalnie bez vr, ale moim zdaniem gra w tym trybie straci wiele ze swojego klimatu.

Pozytywne odczucia wspomaga bardzo ładna grafika oraz współgrająca z nią muzyka.
W tym miejscu chciałbym odnieść się do zarzutów, że gra solo w Bridge Crew jest niemożliwa bez „ręcznego” przejęcia kontroli nad członkami załogi. Z moich doświadczeń wynika, że w chwili obecnej ukończenie całej gry jest jak najbardziej realne bez opuszczenia fotela kapitana.
Jedyną niedogodnością jest przełączanie celów, które wymaga ciągłego wchodzenia na ekran taktyczny. W pierwszych misjach jest to ledwie drobna niegodność, lecz z czasem wraz ze zwiększeniem ilości obiektów w przestrzeni ten element coraz bardziej frustruje.

Walka w kosmosie
Na odrębny akapit zasługuje walka w kosmosie. Z jednej strony ciekawym aspektem jest „widoczność” naszego okrętu w zależności od prędkości i uruchomionych podsystemów, co w kilku misjach umożliwia całkiem emocjonujące podchody z drugiej w momencie gdy do tej walki już dochodzi mamy wrażenie ograniczonego wpływu na przebieg potyczki. Zmiana mocy podsystemów, wybór broni i ataki na podsystemy przeciwnika bledną z możliwościami taktycznymi, które można było wykorzystywać chociażby w serii gier Star Trek: Starfleet Commander.

Samotność kapitana (tryb solo)

O ile nie mam większych zarzutów co do mechanicznej i graficznej oprawy tytułu o tyle na dłuższą metę okazuje się, że zawodzą inne elementy rozgrywki.
Po pierwsze załoga a raczej – jej brak. Pomysł na niewielką, dobrze opisaną i zgraną grupę bohaterów był największym plusem „Star Treka”, w wizji Roddenberego członkowie załogi darzyli się wzajemnym szacunkiem i wsparciem. Historia nigdy nie była przedstawiana wyłącznie z perspektywy kapitana, zawsze była skupiona kilku postaciach. W serialu niejednokrotnie poświęcano całe odcinki dla poszczególnych bohaterom by widzowie mogli ich lepiej poznać.
Grając w Star Trek Bridge Crew czujemy się jakbyśmy byli na mostku sami zaś wszystkie rozkazy wypełniają całkowicie posłuszne androidy. Całej obsadzie mostka – brak osobowości i nie zmieniają tego nawet od czasu do czasu nieśmiało rzucane sugestie „A może nie ratujmy tych rozbitków a własną skórę?”.
Z punktu widzenia fana uniwersum warto wskazać jeszcze jedną istotną wadę gry. Serial nawiązywał do romantycznej wizji odkrywców nowych lądów. Bohaterowie realizowali jedno z marzeń ludzkości o odkrywaniu czegoś nowego, nieznanego i prawie na pewno niebezpiecznego. W pewnym stopniu żeglowanie po morzu i w przestrzeni kosmicznej są do siebie podobne. W Bridge Crew brak atmosfery odkrywania zaś z innymi napotkamy rasami najczęściej rozmawiamy wyłącznie za pomocą fazerów.
W ogóle jeśli chodzi o wersje narracyjną gry to brak ciekawych zwrotów fabularnych, czy (jakiegokolwiek) wyboru opcji dialogowych niezbyt motywuje do poznawania dalszego ciągu historii. Na dłuższą metę okazuje się zresztą, że schematy misji są podobne doleć, zeskanuj, walcz, teleportuj załogę, ucieknij w warp.

Wspólna wędrówka

Niejako na marginesie niniejszego tekstu chciałbym poruszyć kwestie multi, który ma mieszane opinie w zależności od oczekiwań graczy.
Przykładowo Karghul widzi w nim doświadczenie zbliżone do sesji RPG „Jeśli chodzi o Multi w Star Treku to osobiście uważam, że klimat plus technologia VR sprawia, że gracze są bardzo mocno zaangażowani i dzięki temu każdy bawi się w tamtym swiecie tak dobrze, że szybko zapomina, że tak na prawdę siedzi u siebie w pokoju i gra. Gracze dzięki temu bardziej wczuwaja się w swoje rolę wyznaczone im na mostku i szybko ten multiplayer zmienia się w odgrywanie postaci rodem z gier RPG”.
Paweł z kolei jest tu mniej entuzjastyczny „Dla mnie im jesteś większym fanem m S-F i serialu i masz podobna zgraną ekipę tym bardziej możesz wejść w klimat gry i odgrywać role na mostku. Dla reszty może okazać się szybko statyczna i nudna bo na niektórych stanowiskach to klikanie kilku przycisków co kilka minut. Brakuje zdecydowanie większej interakcji i możliwości poruszania się po statku a genialna była by możliwość teleportacji na inne statki czy planety żeby wykonać proste misje. Gra zdecydowanie na rynek Amerykański gdzie jest bardzo silna społeczność Star Treka i ludzie rozmawiają po Klingońsku”.

 

Ocena

Star Trek™: Bridge Crew_20180520181619

Jesteśmy tym, czym jesteśmy i robimy, co w naszej mocy. Nie do ciebie należy ustalanie standardów, według których powinniśmy być sądzeni! – Jean-Luc Picard

Czy jednak jest to gra warta (w promocji) 19 zł?
Star Trek Brigde Crew jest trudny do jednoznacznej oceny. Z jednej strony pozwala poczuć się jak kapitan okrętu Gwiezdnej Floty z drugiej strony twórcy oferują prostą wręcz schematyczna rozgrywkę z ograniczoną interakcją z załogą i uniwersum.
Choć jako wierny fan uniwersum nie żałuje tych kilku godzin spędzonych z grą to jednak mimo wszystko w rozgrywce brakowało mi jakiejś ciekawszej fabuły i bohaterów których mógłbym chociażby polubić. Prostota rozrywki nie porwie też osób, nie znających serialowego uniwersum, którzy najprawdopodobniej się na niej zawiodą.

Na szczęście wydawca wciąż aktualizuje projekt oferując dalsze dodatkowe misje i inne okręty dla fanów Star Treka. Niedawno zapowiedziano DLC „The Next Generation” które wprowadzi m.in. znany z serialu mostek statku USS Enterprise NCC 1701-D oraz dwa nowe typy misji – Patrol i Resistance. Zamierzam więc za jakiś czas sprawdzić, co nowego na mostku 😉

Dodaj komentarz