Zaginione opowieści 31 Frontlines – Marko Kloos

O Autorze

Marko Kloos – powieściopisarz, dziennikarz i nieopłacany służący dwójki małych dzieci. Ukończył Viable Paradise SF/F Writers’ Workshop. Pisze przede wszystkim science-fiction i fantasy, ponieważ pasjami uwielbia te gatunki, odkąd mógł sobie wyrobić pierwszą kartę biblioteczną. Bywał również żołnierzem, księgarzem, dokerem, robotem z działu obsługi technicznej i administratorem sieci w korporacji.

Zarys uniwersum

Mamy rok 2108, a Wspólnota Północnoamerykańska trzeszczy w szwach, większość społeczeństwa wegetuje w slumsach. Dla pasożytniczych nierobów pokroju Andrew Graysona, są tylko dwie drogi, żeby wyrwać się z zarobaczonych, pełnych przemocy bloków socjalnych, gdzie dzienna racja żywieniowa to marne dwa tysiące kalorii smakującej jak papier przetworzonej soi: można albo łudzić się nadzieją na wygraną w loterii i otrzymanie biletu do jednej z pozaziemskich kolonii, albo się zaciągnąć.
Wybór jest prosty: mrzonki na bok, kalkulacja przodem. Andrew zaciąga się do sił zbrojnych, skuszony prawdziwym żarciem, pensją z emeryturą i możliwością wyrwania się z Ziemi. Szybko po rozpoczęciu kariery pełny oczekiwań i roszczeń Andy odkrywa, że dobre jedzenie i przyzwoita opieka medyczna słono kosztują… a nawet zasiedlona galaktyka skrywa o wiele większe niebezpieczeństwa, niż wojskowa biurokracja albo rządzące slumsami gangi.

Potężni obcy atakują Ziemię

Wydawać by się mogło, iż głównym motywem cyklu jest stary i ograny motyw zwany “potężni obcy atakują Ziemię“, jednak im bardziej poznajemy cykl tym wyraźniej widać, iż atak obcych jest co najwyżej siła napędową wydarzeń. Można powiedzieć, iż seria Frontlines ma bardzo pesymistyczny i antyutopijny klimat, który doskonale komponuje się z widmem przegranej wojny o przeżycie. Z biegiem czasu główny bohater całego cyklu, równie dużo czasu poświęca na refleksje dotyczące problemów, z jakimi zmaga się przeludniona i stojąca na skraju wielkich zmian społecznych Ziemia, co na dywagacje o tym, czy w ogóle będzie na to czas w obliczu wojny z dużo silniejszym przeciwnikiem. okrasza swoimi przemyśleniami z pogranicza cynizmu i filozoficznego zrezygnowania. To zdecydowanie główna zaleta całego cyklu Kloosa. Ważnym motywem w serii jest próba pokazania problemów lojalności przed jakimi często stają żołnierze. Czy wypełnianie rozkazów oznacza też strzelanie do cywilów w imię obrony polityków i statutu quo?

Po co tu jednak jesteśmy? – zastanawiałem się. Jeśli istniejemy po to, by bronić kolonii, czy opowiedzenie się po stronie cywilów można uznać za zdradę? Przypomniałem sobie przysięgę, jaką ponownie złożyłem zaledwie kilka tygodni temu, po podpisaniu drugiego kontraktu. „Z odwagą bronić jej praw oraz wolności jej obywateli”. Czy przestrzegamy przysięgi, czy bronimy praw Wspólnoty, jeśli pozwalamy naszym dowódcom je ignorować? Czy bronimy wolności jej obywateli, pozbawiając ich jej pod lufami karabinów?

Blaski i cienie życia żołnierza

Militarne science fiction jest zdradliwe, bo albo próbuje niepotrzebnie uprościć i upiększyć instytucję wojskowości, albo z kolei opisuje ją tak, że trzeba absolutnie kochać broń, żeby w ogóle móc taką książkę przeczytać. W wielu seriach, chociażby ostatnio opisywanym Star Force – żołnierze przedstawiani są przede wszystkim z punktu widzenia ich pracy czyli udziału w wojnie. W Frontlines autor pokazuje nam również o może przede wszystkim bardziej ludzką stronę armii. Próby budowania normalnego życia przez żołnierzy (zwłaszcza zwiazków) tworzą ciekawą przeciwwagę dla zrzutów orbitalnych i uderzeń broni kinetycznej. Autorowi dość dobrze udało się oddać ten generalny charakter służby wojskowej złożonej z długich miesięcy nudy przerywanych krótkimi momentami całkowitego terroru. Coś podobnego udało się osiągnąć także Rick Shelley w cyklu Dirigent Mercenary Corps.

Ocena

Serie czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie, akcja jest wartka i wciągająca. Autor bardzo dobrze rozłożył balans, pomiędzy czystą akcją a budową świata przedstawionego. Nie mamy tutaj ani zbyt rozwlekłych opisów, ani samej walki bez stworzenia uniwersum. Obcy-dryblasy co prawda są mało zarysowani, prawie że mdli, ale ich rolą jest bardziej presja na głównych bohaterów niż samodzielny motyw w cyklu. Polecę serie zwłaszcza tym, którzy chcieliby poznać inne spojrzenie na rolę żołnierzy w konfliktach i zobaczyć również ich ludzką naturę.

 

 

 

 

Dodaj komentarz