Zaginione opowieści 27 Jack Campbell „Wojna Starka”

John G. Hemry tworzył pod wieloma pseudonimami. Znamy go jako Paula Sinclair autora „The JAG in Space” oraz Jacka Campbella autora serii „Zaginiona flota”, jak i serii „Zaginiona flota. Przestrzeń zewnętrzna”. Mylącym więc jest, iż w Polsce pod pseudonimem Jack Campbell wydano jedyną serię książek, które John stworzył pod własnym nazwiskiem, czyli „Wojnę Starka”.

Sięgnąłem po „Wojnę starka” gdyż szukałem militarystyki w kosmosie. Zachęcony świetną „Zaginioną flotą” liczyłem na świetne opisy działania mechanizmów armii, wgląd w decyzje dowództwa, które próbuje przewidzieć ruchy wroga. Trafiłem w połowie – mamy tu wprawdzie wojsko, ale tym razem okręty wojenne zostały zastąpione przez piechociarzy.

John ma duże doświadczenie, jeśli chodzi o operacje wojskowe. Jego ojciec był wojskowym co powodowało, iż młody John zaznał trudów ciągłych przeprowadzek oraz rozłąki. Z pierwszej ręki uzyskał wgląd we wszystkie historie militarne, legendy czy utyskiwania szeregowców na ich dowództwo. To właśnie rodzinne tradycje wojskowe skierowały go do Wojskowej Akademii Morskiej (U.S. Naval Academy), którą skończył w 74′ roku. Od tamtego momentu jego ścieżka kariery wiodła go przez stanowiska nawigatora, strzelca, oficera wywiadu, oficera morskiego centrum antyterrorystycznego aż do Szefa Operacji Morskich, który jest najwyższym wojskowym stanowiskiem w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych. Co więc spowodowało, iż wilki morski rozpoczął swoją karierę pisarza właśnie od opowieści o piechocie kosmicznej?

„Wojna Starka” to opowieść dziejąca się w niedalekiej przyszłości. Konflikty z planety Ziemia zostały przeniesione na księżyc, który stał się nową kopalnią surowców. Korporacje wysyłają cywili w kosmos w zamian za kontrakty, których zapisy w wielu miejscach świata uznać by można za niewolnicze. Korporacje przenikają władze i mieszają się w politykę, dzięki czemu zapewniają sobie ochronę w osobie wojska. Wojsko, aby częściowo odbić sobie poniesione koszty prowadzi reality show, transmitując na żywo widok z kamer żołnierzy. Ich poświęcenie i śmierć są tylko numerkami w raportach działu marketingu i słupkami oglądalności. W tym świecie poznajemy sierżanta Starka, który otrzymuje zadanie przeprowadzenia operacji wojskowej na powierzchni księżyca, mającej na celu podbicie kolejnych terenów do wykorzystania przez USA. Sierżant Stark orientuje się, że sposób zaplanowania i prowadzenia akcji skazuje ją na porażkę, gdzie ceną będą setki żyć jego współkompanów. Dowództwo otrzymuje rozkazy z Ziemi a symulacje komputerowe, które mają pokazać planowane ruchy wojsk, nie uwzględniają wielu czynników obecnych na księżycu. Przyparty do muru, gdzie z jednej strony czekają wojska wroga a z drugiej kulka za niesubordynację, Stark decyduje się na bunt. Pierwsza księga trylogii opowiada o tym co doprowadziło do buntu oraz jakie są jego bezpośrednie następstwa. W księdze drugiej rozwijany się opis integracji wojska z cywil-bandą, czyli cywilami – pracownikami korporacji. Ci, podniesieni na duchu postępowaniem Starka, postanawiają renegocjować warunki swojego zatrudnienia i również wypowiadają niepodległość. A to powoduje, że i wojsko, i korporacje mają wspólny interes w tym, aby odbić zbuntowany księżyc. W księdze drugiej i trzeciej będzie sporo akcji wojskowych prowadzonych w obronie księżyca oraz cywilnej kolonii, ale również polityki. John Hemry wiele czasu poświęcił przeprowadzeniu dobrego rozeznania naukowego jak może wyglądać wojna w bliskiej przyszłości i w prawie zerowej grawitacji. Często dostajemy opisy zachowań wynikających ze zwykłej fizyki newtonowskiej – a to trzeba poczekać aż pył opadnie a to trzeba dostosować machnięcia nogi do mniejszego przyciągania. Podobnie ma się sprawa z maszynerią wojskową. Nie znajdziemy tu miotaczy pola zerowego, lanc czy torped protonowych. Szczytem technologicznym wydają się kombinezony żołnierzy, wyposażone w taktyczny podgląd pola walki.

John Hemry w jednym z wywiadów powiedział, że zaczął od piechurów, gdyż chciał się wyzbyć ze swej głowy przemyśleń, jakich nabył po swojej służbie w Pentagonie. Polityka była dla niego czymś, co niszczy wojsko niczym zgnilizna. Wyraźnie widać to w „Wojnie Starka”, gdzie sztab jest wprost przedstawiany jako starzy kretyni na usługach korporacji. Czasami czytelnik ma wrażenie, że nikt na świecie nie może być aż tak głupi i nawet on sam lepiej by zorganizował całą misję. W kontraście do dowództwa otrzymujemy silnego bohatera, który jest wręcz wzorowym dowódcą pomimo tego, iż posiada stopień zaledwie sierżanta. Rycerz na białym koniu. Infantylność relacji dowództwo-bohater to najgorszy element „Wojny Starka”. Niestety ten sam motyw odnajdziemy w innych dziełach Johna a w szczególności w „Zaginionej Flocie”. Jeśli jesteśmy w stanie przełknąć tę biało-czarną klasyfikację to cała książka będzie dla nas jak najbardziej ciekawa i strawna.

„Wojnę Starka” czyta się szybko i przyjemnie. Wyraźna polaryzacja bohaterów likwiduje podwójne dno rozważań psychologicznych i owocuje sprawną powieścią wojskową. Bliska odległość w czasie powoduje, iż bliżej jej do „O jeden most za daleko” Corneliusa Ryana niż „Zaginionej floty”, niemniej wielbiciele tej drugiej również ją bardzo polubią. Niewielka liczba stron a co za tym idzie waga powoduje, iż jest to doskonała książka do czytania w drodze do pracy.

Addendum

Zadałem pytanie Johnowi odnośnie tego dlaczego zaczął od historii o piechocie gdyż oprócz jednego zdania o Pentagonie nie udało mi się znaleźć, żadnego wywiadu dotyczącego „Wojny Starka”.

Why John G. Hemry, a graduate of US Navy Academy and officer of US Navy started his career as a writer by writing a story about infantry?

That’s a good question. I think there were a couple of factors involved. One was that the little wars we were getting involved in when I was writing the Stark books were far more likely to involve ground forces. The bigger wars the US has been involved with since then have continued that. Another factor was following in the footsteps of Heinlein (Starship Troopers) and Haldeman (Forever War) with a story about the grunts doing the fighting. On top of that, I had a lot of interaction with Marines and Army during my career, and had paid attention to them. That’s the best that I can remember now. The original story that grew into Stark’s War was a novella about a raid behind enemy lines that makes up part of the book. When one of the editors at ACE told me that they were looking for military SF with a male lead character, I expanded that novella into the book, so I guess you could also say I was motivated by trying to give a publisher what they wanted using something I’d already done some work on.

As you’ve surely seen, Stark’s War is my „angriest” book. It was the first I wrote, right after my final active duty tour, which was in the Pentagon. Much of the anger in Stark is my venting frustrations over what I’d seen in the Pentagon. Politics motivating senior officers, micromanagement using modern communications, and similar things. So that was certainly also a factor, creating a story built around the sort of unwinnable, ugly ground war that has happened too often in the past, is happening again in the present, and will certainly happen again the future, using the elements I’d seen in real life. Stark’s War is very much in the „if this goes on” tradition of SF, trying to show what might happen if current trends continue.

5 myśli na temat “Zaginione opowieści 27 Jack Campbell „Wojna Starka”

  1. Fajny tekst pokazuje pewnie kierunki pisania recenzji, których nie uznałem za istotne. W kwestii zaś samej książki mnie ten cykl nie porwał. Mam wrażenie, iż Wojna Starka była taką nauką pisania dla Hemry zanim stworzył Zaginioną Flotę. Pewne elementy jak skupienie się na jednym bohaterze i problem z dowództwem są podobne, ale akcja zawodzi. Mi dużo lepiej czytało się Flotę niż Wojnę.

Dodaj komentarz