Scrap Raiders – Nie damy się aresztować!!

Konga!!

Dolny poziom 6-E, Arena Ishiyama
Dystrykt Kobe, Solaris VII City
Solaris VII, Sojusz Lyrański
20 grudnia 3068

Miało być prosto, wyszło jak zwykle. Raidersów wynajęto jako niezależną ochronę spotkania przedstawicieli stajni na okupowanym przez Słowo Solaris VII. Spotkanie zorganizowała stajnia Srebrnych Smoków, w nieczynnej arenie wewnątrz góry Ishiyama. Oczywiście ktoś musiał sypnąć, bo miast reszty stajennych, z wizytą wpadli Blakiści.

Obrońca
Scrap Raiders i ich sojusznicy Srebrne Smoki
HGN-734 Highlander – Hanse Kloss
CPLT-K4 Catapult – Eva-Christina „Kato” von Treppel
BNDR-01A Bandersnatch MJ – Michael „M.J.” Jones
RVN-3L Raven – Jan Kadeer
SA-RN7 Ronin
V4-LNT-K7 Valiant

Atakujący

Słowo Blake’a
LGT-4W Lightray
B1-HND Bloodhound
SDR-9K Venom
RZK-9T Razorback
CRD-7L Crusader
AWS-10KM Awesome

W scenariuszu aktywne były wszystkie funkcje Areny (wilcze doły, pola minowe, zakłócenia), ponadto używaliśmy zasady Totalna Ciemność (Pitch Black) z Tactical Operations.

Kiepski początek Blakistów

Siły Atakujących wkraczały parami na pole bitwy w różnych miejscach, co pozwoliło Raidersom skupić się na pierwszej parze (Lightray i Bloodhound) w jaskinii z podziemnym jeziorem. Co prawda mimo panujących ciemności, pierwsze trafienia uzyskali Blakiści – Bloodhound przeciwko Bandersnatchowi, a Lightray przeciw Highlanderowi – jednakże przewaga liczebna szybko dała o sobie znać. Bloodhound wyparował w eksplozji silnika XL, zaś Lightray stracił głowę od ognia Klossa. Idące na pomoc Blakistom Venom i Razorback stwierdziły że jednak poczekają na swoich cięższych kolegów.

Na noże!!

Awesome oczywiście wpadł na pole minowe (wylosował największe z możliwych) i poharatał sobie nogi zanim w ogóle zobaczył przeciwnika. W międzyczasie Raidersi sformowali kolumnę marszową i ruszyli naprzód chcąc doprowadzić do ostatecznego starcia. Kiedy już do niego doszło, poszło ostro na noże.

 

Kloss pada!!

Bandersnatch miał włączone szperacze więc stał się pierwszym celem ostrzału Awesome’a. Strzały ciężkich PPC wstrząsnęły maszyną Jones’a ale udało mu się zachować na nogach. Zginął natomiast Venom, który ruszył naprzód aby osłonić pozycję Awesome’a. Nad wrakiem stanął Highlander Klossa, jednak wymiana salw nie była zbyt skuteczna, ponadto za chwilę Awesome kopnął przeciwnika w głowę, wyłączając szefa Raidersów z walki. W odpowiedzi na zarysowanie pancerza przez strzał Razorbacka, wkurzona hrabina von Treppel odstrzeliła temu głowę. Awesome ostatecznie padł na ziemię z tak postrzelanymi nogami, że niemożliwe było zdanie testu Pilotażu aby go podnieść. Dopóty miał jeszcze sprawne ramie z krótkolufowym PPC próbował się odgryzać, ale stracił je chwilę potem. Należy przyznać że ta wersja Awesoma (z kompaktowym silnikiem i żyroskopem) to prawdziwy zombiak, którego bardzo trudno ubić. Pozostały na polu bitwy Crusader postanowił wyłączyć reaktor i zdać się na łaskę najemników.

Koniec walki

– Nie obchodzi mnie, co sądzi jej wysokość… – wrzeszczał Breugelmans do komunikatora próbując przekrzyczeć ryk silnika wciągarki HBRV – …dobrze wiem, że zaraz mogą się zwalić tu Blakiści. Póki ja jestem kapitanem Bessie to nie lecimy nigdzie bez kapitana. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu.
– Ppprosszę ppanna… – z trudem wysłowił się ktoś z boku.
– O co chodzi młody? – Breugelmans zwrócił się do najmłodszego stażem wojownika Raidersów. Jan Kadeer wyglądał jak śmierć na chorągwi. Przez całą bitwę zgodnie z planem trzymał się z tyłu zapewniając wsparcie w walce elektronicznej, ale tuż pod koniec jego mech oberwał salwą rakiet, co bardzo przeraziło zielonego pilota. Stał teraz, przestępując z nogi na nogę, i co chwila hiperwentylował do papierowej torebki.
– Chhybba go…znaleźliśmy…
– Prowadź! Szybko!!… Sanitariusz!! – Breugelmans ruszył w ciemność jaskini, ciągnąc Kadeera za sobą.

Nie wyglądało to dobrze. Oderwana głowa Highlandera toczyła się ze 100 metrów, gubiąc po drodze mnóstwo śmiecia zanim ostatecznie zatrzymała się na ścianie jaskini. Breugelmas rzucił flarę oznaczającą drogę dla zespołu medycznego i w świetle przenośnej latarni dopadł do awaryjnego włazu do kokpitu. W środku wyczuł metaliczny zapach krwi.
– Młody!! Świeć mi tu, verdammt! – krzyknął usiłując wyczuć puls. Był!! Słaby ale był!
– Kloss! KLOSS!! Odezwij się!
– Nie Kloss… – odpowiedział mu cichy i łamiący się głos – Kapitan Gwiazdy Baltazar Kirov…
– Coo? – znów zapowietrzył się Kadeer.
– Nie wiem… Nic nie słyszałeś, zrozumiałeś Jan?! Nic!!
Kadeer znów znaczął dmuchać w torebkę…

Jedna myśl na temat “Scrap Raiders – Nie damy się aresztować!!

Dodaj komentarz