Touring the Stars: Old Kentucky

Taśma do produkcji Touring the Stars nie zwalnia. Z zapowiedzianych w zeszłym roku nowych serii ta wydaje się być najbardziej dochodowa i jednocześnie bardzo budżetowa. Nie dziwne więc, że co miesiąc ukazuje się nowa planeta. Mam jednak wrażenie, że Catalyst zamówił ich ze czterdzieści i, mając ich większy zapas niż Comstar Battlemechów w 3050, dodają je dosyć oszczędnie i regularnie do swojego sklepu. Skąd taki wniosek? Ano stąd, że prezentują ogólnie bardzo przeciętny poziom. Old Kentuky posiada dumne logo Succession Wars, które zachęciło mnie jednak do ryzyka. Nie powiem, żebym był pod wielkim wrażeniem, ale rozczarowania też nie było. Seria przynajmniej trzyma poziom.

skanuję planetę… 100%

Książeczka wita nas standardowymi informacjami o planecie, których pełno w wielu dotychczasowych podręcznikach. Poniżej dostajemy zaskakująco dużo informacji z czasów „przedligowych”. Old Kentucky został skolonizowany samodzielnie przez Stany Zjednoczone, stając się kolejną z podlegających tylko im planet. Na fali niepodległościowej koloniścizdecydowali się jednak na oderwanie od ziemskiego rządu, chociaż zerwanie więzów handlowych srogo ich zabolało. Dopiero nawiązanie stosunków z Sarną oraz jej Supremacją przełamało polityczny impas oraz kryzys ekonomiczny. Lojalność nowej koalicji wystawiła mieszkańców Old Kentucky w 2305 roku na pierwszą linię walk, zarówno z Konfederacją Kapellańską, jak i Ligą Wolnych Światów, które gryzły się o nowe systemy. Ostatecznie Supremacja, a wraz z nimi nasz system, dołączył do Kapelli. Po utworzeniu Gwiezdnej Ligii mieszkańcy wyruszyli ze względnie chłodnych regionów polarnych do równika, gdzie rozwinął się bardzo przemysł wydobywczy.

Koniec względnego spokoju nastąpił w latach 2780-tych, gdzie Old Kentucky znalazł się pod ostrzałem Ligi Wolnych Światów. W czasie Wojen Sukcesyjnych planeta przechodziła pod wpływy Ligi, Zjednoczonych Słońc oraz Kapelli, ale krótko po Wojnach Klanowych powróciła pod kontrolę Kofederacji. Ominął ich więc Jihad, ale dotknęły typowe problemy Kapellańskiej administracji: wszechobecna korupcja oraz ostre działania Maskirovki.

Lokalnymi atrakcjami są olbrzymie lasy równikowe, które wykorzystywane są do szkolenia elitarnej piechoty oraz całkiem zaawansowane w rozwoju małpoludy sasquatches. Od czasu do czasu polują one na bezbronnych robotników obozów karnych, oddając cenne usługi lokalnym władzom, które pozbywają się dzięki nim najbardziej niewygodnych więźniów politycznych.

Podobnie jak w innych Touring the Stars, mamy dwa szkice do przygody na lata 2787 oraz 2888, które niestety bardzo odbiegają od moich ulubionych roczników, ale przynajmniej nie są Jihadowe i Mrocznoletnie. Mamy też porcję zaawansowanych zasad wpływających na klasyczne, planszowe starcia praz piękną, heksową mapę, zawierającą wszystkie miasta, ośrodki przemysłu, porty kosmiczne, księżyce oraz inne ciekawe miejsca. Uważam te mapy za świetny pomysł, który bardzo przydaje się do krótkich, kilkumisjowych kampanii.

Za 2500 kilometrów strzelaj z PPC.

Pierwszy opisywany przeze mnie Touring the Stars: Lone Star zdawał się zapowiadać może nie wybitną, ale ciekawą i mającą potencjał serię. Wypada i tak niby znacznie lepiej niż Dossiers, ale nieco poniżej Tourning Pointów, które oprócz opisu planety miały niewielką kampanię. Cieszy mnie, że produkt się przyjął i widać jakaś sprzedaż jest, bo ludzie przebąkują o Touring the Stars od czasu do czasu. Na pewno nie wykupię wszystkich, ale o jakiś czas będę sprawdzał, jeżeli temat mnie zainteresuje.

Old Kentucky nie wybija się jakoś szczególnie, ale nie jest też najgorszy. Jeżeli czujecie potrzebę wydania kilku złotych na Battletecha, co każdemu zdarza się od czasu do czasu, to nie będziecie bardzo zawiedzeni.

Dodaj komentarz