Zaginione opowieści 9 – Imperium Człowieka Weber i Ringo

Fabuła

Rozpieszczony książę w opałach Roger Ramius Sergei Chiang MacClintock nie rozumiał. Był młody, przystojny, dobrze zbudowany, świetnie się ubierał. Był trzeci w kolejce do Tronu Ludzkości… niestety jakoś nikt mu nie ufał. Matka zaś postanowiła wysłać go na zapomnianą przez Boga i ludzi planetę, na pokładzie statku niewiele lepszego od starego frachtowca, by reprezentował ją podczas lokalnego święta, bardziej odpowiedniego dla trzeciego zastępcy podsekretarza stanu. Nie powinno nikogo dziwić, że ktoś z jego pozycją zaczął zachowywać się jak rozkapryszony, myślący tylko o sobie, rozpuszczony bachor.

Wpada w tarapaty

Sporo się zmieniło w  momencie, gdy sabotażysta próbował wysadzić w powietrze jego statek, a gdy to nie zadziałało, okręt został zestrzelony.  Co gorsza wylądował na Marduku, którego dżungle pełne były chrystebestii, morderczych gąsienic, drapieżnych roślin, gwałtownych ulew i hord barbarzyńców o naprawdę paskudnych zwyczajach. Teraz wystarczy tylko przejść na piechotę pół planety, zdobyć port kosmiczny zajęty przez Złych, porwać statek i wrócić do domu, żeby spytać Matkę, co to wszystko ma znaczyć?

Szkoła życia

Na szczęście dla niego książę nie jest sam,  ma asa w rękawie. Kompanię Bravo batalionu Brąz, elitarnego Osobistego Pułku Cesarzowej. Jeśli ktokolwiek może wydostać go cało z Marduka, to właśnie Brązowi Barbarzyńcy. Pod warunkiem, że książę Roger dorośnie, zanim wszyscy przez niego zginą. „Dorastanie” głównego bohatera do odpowiedzialności i dowodzenia jest bardzo ciekawym elementem serii. Pokazuje jak z rozpieszczonego dzieciaka okoliczności robią mężczyznę.

Dwaj szeregowcy ryzykowali życiem, by go ochronić, a chociaż rodzina cesarska uważała, że należy to do ich obowiązków, Roger nigdy nie znalazł się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Nigdy jeszcze jego ochrona nie ryzykowała życia. No tak, był oczywiście ten niefortunny wypadek na wakacjach, ale ochroniarz nie był wtedy w niebezpieczeństwie, niezależnie od tego, co mówiła ta młoda dama… W tym jednak wypadku dwoje nieznanych mu nawet z imienia ludzi ryzykowało straszną śmierć, by go ocalić. Dało mu to wiele do myślenia.

Pancerze bojowe naprzeciwko włóczni

Ciekawym elementem serii jest motyw walki nowocześnie uzbrojonych komandosów z masami prymitywnych, ale co nie znaczy mniej niebezpiecznych tubylców. Technika nawet dużo lepsza nie daje pewności zwycięstwa, jedynie trochę pomaga.

Jest taka stara opowieść o generale i kapitan. Walczyli z jakimiś dzikusami i zobaczyli samochód powietrzny ze sterczącą z drzwi włócznią. Kapitan roześmiała się i spytała, jak mogą przegrać z ludźmi uzbrojonymi jedynie we włócznie. Generał spojrzał na nią i spytał, jak według niej mają wygrać z ludźmi, którzy decydują się walczyć z samochodem powietrznym, mając tylko włócznie.
– Jaki z tego morał? – spytał uprzejmie Roger.
– Morał, panie poruczniku, jest taki, że nie ma czegoś takiego jak zabójcza broń. Są tylko zabójczy ludzie, a ci Kranolta – machnęła ręką w kierunku zrujnowanego miasta – są całkiem zabójczy.

Technika bywa też zawodna, a kampania Bravo walczy nie tylko z obcymi, ale też z pogodą brakiem zapasów i części zamiennych.

Dzicy sojusznicy

Nawet ekipa 70 komandosów we wspomaganych pancerzach nie dałaby rady całej planecie, jednak zawsze można poszukać sojusznika, nawet wśród zdawałoby się „dzikich i prymitywnych tubylców”. Z czasem wręcz okazuje się, że mogą być oni najlepszymi sprzymierzeńcami i że poziom rozwoju cywilizacji nie zawsze przekłada się na poziom rozwoju moralności jej członków. Poznawanie „obcych” ich kultury i zwyczajów i dogadywanie się z nimi to kolejny warty uwagi akcent serii. Jestem z aspektów jest opis uczenia tubylców nowocześniejszej taktyki, gdy kompania próbuje unowocześnić uzbrojenie i taktykę swoich sojuszników. Na początku sformowali ich jak rzymskie legiony czyli mur tarcze i seria oszczepów. Potem przerobili ich na pikinierow. A pod koniec unowocześnili ich uzbrojenie do poziomu muszkieterów. Seria fajnie pokazuje ewolucje uzbrojenia na tym etapie.

W sumie

Serię czyta się dobrze, to raczej lekka „wakacyjna” lektura. Fabuła skupia się na akcji z mniejszą ilością polityki. Minusem serii z mojego punktu widzenia jest bardzo mało bitew kosmicznych i skupienie się w dużej mierze na walkach lądowych.

Jedna myśl na temat “Zaginione opowieści 9 – Imperium Człowieka Weber i Ringo

Dodaj komentarz