Australijski Drop

Pamiętacie filmik? Jest to intro do pewnej starej kampanii bazowanej na Falcon Incursion, stanowiącej preludium do walk na Coventry w 3058. Nie udało się nam jednak rozegrać samego zrzutu, adekwatnie do moich ówczesnych umiejętności gry w Aerotecha. Postanowiliśmy z Rocy7 to zmienić i sprawdzić jak pójdzie Lirańczykom dostawa Mechów na planetę.

czekamy na grę
Czekamy na grę…

Walka odbyła się w uroczym, i wyjątkowo wówczas tłocznym, klubie Paradox Cafe. Usiadłem szybko przy jednym z dwóch wolnych stolików 🙂 i wziąłem się za rozkładanie gratów. Jak to w każdej partii Aero, nie było ich zbyt wiele. Gry mają tendencję do przeciągania się i trzeba o tym pamiętać układając scenariusz. A skoro o scenariuszu: zadanie Uniona to zrzucenie Mechów na odpowiednie współrzędne (od strony plakatu z niebieskimi kropkami), by wspomóc generała Heavy w jego odwrocie na z góry upatrzone pozycje.

Jeszcze pamiętkowe zdjęcie... dobra, możecie walczyć.
Jeszcze pamiątkowe zdjęcie… dobra, możecie walczyć.

Jakoś tak głupio wyszło, że zapomniałem gdzie położyłem karty jednostek, więc nie pamiętam jednego z klanowych myśliwców. SeeM grający Lirańczykami miał starego Uniona, Sparrow Hawka oraz Rapiera. Rocy7 próbował mnie przechwycić przy pomocy Broadsworda, Sabutaia oraz jeszcze jakiegoś lekkiego myśliwca. Jako, że Klanowcy mieli przewagę zasięgu, miałem nadzieję w miarę szybko dostać się na orbitę planety i korzystać z osłony kolosalnego pancerza Uniona.

Czy to księżyc? Za szybko się porusza...
Czy to księżyc? Za szybko się porusza… I na dodatek pod wiatr.

Jedyną osłoną, na którą Lirańczycy mogli początkowo liczyć jest zasięg oraz moc silników. Ustawili się na skraju efektywnego ostrzału Sokolników, byli więc jeszcze bezpieczni. Niestety, rozpędzenie myśliwców nie było najlepszym pomysłem, ale o tym później. Klanowcy znaleźli się w polu grawitacyjnym, co nieco komplikowało sprawy.

Pif, paf!
Pif, paf!

Union został mocno ostrzelany, ale obyło się bez krytyków. Pancerz jest solidny, a w zapasie była jeszcze półbeczka i drugie tyle kropek. Nie było wyjścia, trzeba skrócić dystans do planety i wyrzucić kokony z mechami. Union w polu grawitacyjnym jest raczej bezradny. Przy dużych prędkościach nie wyrabia się na zakrętach, a przy małych planeta bezlitośnie ściąga go do siebie. Zrzut mechów z wysokiej orbiy nie wchodził zbytnio w grę, bo kokony zostałyby rozerwane przez Broadsworda i Sabutaia.

Niebezpiecznie blisko.
Niebezpiecznie blisko.

Tutaj dostało mi się za przyspieszanie Rapiera, który miał potem kłopoty z manewrowaniem. Pilot Sparrow Hawka zaś pomyślał sobie, że jest sprytny i strzeli desantowca w napęd. No to sprawdził jak skuteczny może być tylny ostrzał z Broadsworda. Desantowce aerodynamiczne mają tę przypadłość, że gdy się im wejdzie w przedni kąt ostrzału, to nie ma zmiłuj, co niestety Union zaczął odczuwać i to bardzo mocno. Bez osłony myśliwców było z nim krucho, ale za dwie tury mógłby zrzucić Mechy z odległości, która nie pozwoliłaby Kanowcom na ich przechwycenie. Przegrana inicjatywa spowodowała, że Rocy7 miał kłopot z ustrzeleniem Uniona już teraz, który z kolei odgryzał się do Broadsworda, zaliczającego pierwsze krytyki. Co prawda dostał tylko w boczne drzwi, ale od czegoś trzeba zacząć.

No i koniec...
No i koniec…

I się posypało. Klanerzy przestrzelili przez Uniona na wylot, który jednak zdołał wypuścić Mechy w idealnym miejscu. Nie było czasu do nich strzelać, więc Lirańczycy zostali z Mechami oraz jednym Rapierem, który mógł ich od biedy wspomóc.

Sama gra była pomyślana jako materiał do ogarnięcie zasad, więc nie bawiliśmy się w wielkie okręty, ale raczej standardowe statki z “mechowymi” broniami: lasery, rakiety, itp… Pomimo tego decyzji do podjęcia było sporo. Przy każdym ruchu oboje siedzieliśmy i głowiliśmy się jak tu manewrować nie spadając na planetę, jak tu zaoszczędzić każdy jeden punkcik ciągu i maksymalnie wykorzystać strzałki. Było ciężko: czasem mijaliśmy się nawzajem, czasem zabolała przegrana inicjatywa, czasem po prostu nie było wyjścia i liczyło się na pancerz. Koniec końców solidna wygrana klanu Jade Falcon i do zobaczenia przy ewakuacji generała Heavy.

4 myśli na temat “Australijski Drop

  1. Dodam jeszcze od siebie, bo nie dotyczy to samej gry: jeden z graczy w lokalu PAMIĘTAŁ AEROTECHA! I jeszcze w to grał. Za ścianką odbywał się scenariusz Shadowruna, więc FASA była tego dnia mocno reprezentowana. 🙂

Dodaj komentarz