Zaginione opowieści 1 – Skok Donaldsona

Wiele osób zna Honor Harrington, czy Zaginioną Flotę, cześć kojarzy Sagę Vorkosiganów czy Sagę Wspólnoty jednak jest również masa trylogii mniej znanych autorów i serii space fiction, na które warto rzucić okiem. “Skok” Stephena Donaldsona jest wybitnym dziełem pokazującym nam nie tylko jego wizję przyszłości wszechświata, ale też wszechświat wewnętrzny bohaterów.

W zeszłym roku miała miejsce premiera ostatniego tomu cyklu “Skok” Donaldsona, to świetna okazja by w skrócie przedstawić jego dzieło.

Z góry zaznaczę że nie będzie to pełnoprawna recenzja a raczej wprowadzenie w świat „Skoku” Donaldsona. Przepraszam za kilka mini spoilerów, lecz są one niezbędne by lepiej ten świat przedstawić.

Coś co początkowo miało być jedynie krótkim opowiadaniem (“Skok w konflikt. Prawdziwa historia”) wyewoluowało w pełnoprawną space operę.

Jest to epicka saga o kosmicznych piratach i galaktycznych wojnach.
Angus Thermopyle miał najgorszą reputację z tych kosmicznych piratów, którzy zachowali jeszcze prawo do dokowania na stacji, Nick Succorso był jego przeciwieństwem cieszył się reputacją pirata raczej zuchwałego niż krwiożerczego. Do czasu pojawienia się Morny Hyland nie wchodzili sobie w drogę. Później stało się jasne, że w Sektorze Delta jest miejsce tylko dla jednego z nich. Tymczasem szerzą się pogłoski o korupcji w ZKG oraz o zagrażającej całej ludzkości cywilizacji Amnion, która pojawiła się na krańcach galaktyki.
To jednak dopiero początek tej historii…

Wszechświat wewnętrzny

Donaldson ma inny warsztat niż Weber czy Campbell, nie opisuje on złożonej polityki i jej wpływu na ludzi, nie skupia się na taktyce walki w przestrzeni skupia się natomiast na tym, co najistotniejsze na ludziach i ich motywacji.

Wszechświat wykreowany przez Donaldsona nie jest ugrzeczniony, szczegółowe opisy tortur są na porządku dziennym, gwałty, sadyzm, okrucieństwo, wszystkie najgorsze cechy ludzkiej natury są przedstawione z całą wyrazistością. Lecz myli się ten kto sądzi że właśnie o to chodzi Donaldsonowi.

Przemoc jest tylko tłem, podobnie jak zagrożenie ze strony obcych Amnion też wydaje się tylko tłem. Tłem by wyraźniej pokazać motywacje i cechy ludzi.
Właśnie to przewija się na pierwszy plan. Mimo 8 lat przerwy między 3 a dwoma ostatnimi tomami serii ciągle pamiętam zarówno postacie jak i fabułę. Samo to może świadczyć iż postacie są tak wyraziste, iż ciężko je zapomnieć i robią wrażenie.
Każdy bohater jest przedstawiony niezwykle pieczołowicie od opisu tego co ukształtowało jej charakter – ważnych wydarzeń z przeszłości aż do aktualnej motywacji.

Bohaterowie dramatu

Angus Thermopyle
miał najgorszą reputację z tych kosmicznych piratów, którzy zachowali jeszcze prawo do dokowania na stacji. Plotka głosiła, że każdy, kto został jego partnerem, załogantem czy wrogiem, kończył martwy albo w pudle. Liczyły się dla niego pieniądza możliwość okazania swojej przewagi, lubił być okrutny. Morderca i gwałciciel.

[spoiler]W dalszych częściach cyklu niemożliwy do powstrzymania cyborg, z trudem próbujący odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, zaprogramowanym przez specjalistów ZKG. [/spoiler]

Nick Succorso był jego przeciwieństwem. Cieszył się reputacją pirata raczej zuchwałego niż krwiożerczego. Osobisty wdzięk sprawiał, że mężczyźni robili to o co poprosił, a kobiety dawały mu to, czego chciał. Cyniczny, dąży przede wszystkim do przeżycia, może do jakiegoś zarobku, ale jedno jest pewne liczy się tylko on i jego los, los innych nie ma znaczenia.

Morna Holand policjantka z patrolu, która z powodu choroby skokowej spowodowała śmierć całej swojej rodziny, schwytana przez Thermopyle’a, uwieziona i wielokrotnie przez niego gwałcona. W dalszej części serii widać że cierpi nawet na „syndrom sztokholmski” wobec swojego oprawcy.

Davies Hyland syn Morny, poddany przez Amnion „wymuszonemu rozwojowi”, który stał się nagle dorosłym człowiekiem, próbującym odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość.

Warden Dios szef policji ZGN oddany walce ze „Smokiem”, pragnący wyrwać siły policyjne z władzy korporacji i przywrócić porządek. Nie wahający się przed niczym by ten cel osiągnąć oraz starający się że wszelkich sił ochronić ludzkość przed Amnionami.

Smok udzielny władca ZGN. Pan życia i śmierci wszystkich ludzi. Jego wpływy są tak ogromne, iż może dosięgnąć każdego, a jedynym jego motorem jest władza.

Wreszcie Amnioni – Amnion różnią się zasadniczo od wszelkich stworzeń Ziemi – szczególnie ludzkości – w ich strukturze psychicznej i emocjonalnej. Są oni podobni do Borga ze Star Trek, zarówno w ich zbiorowej inteligencji (lub “umysł połączony”) oraz ich celu podbicia ras przez asymilację (zmiana ludzi przez zmianę DNA na członków własnego gatunku). Pomimo, iż faktycznie znajdują się oni w opozycji i stanie zimnej wojny z ludzkością, nie są one przedstawiani jako główni antagoniści w cyklu Skok. Raczej służą jedynie jako siła napędowa dla konfliktu między ludzkimi charakterami.

Każda postać jest inna, ma inne cele i charakter. Donaldson opisuje te same wydarzenia z punktu widzenia każdej postaci, tego jak ona je przeżywa, o czym myśli jakie decyzje chce podjąć i czym są motywowane. W każdym rozdziale mamy przedstawiony punkt widzenia każdej osoby w stosunku do jakiejś ważnej decyzji która musi zostać podjęta.

Autor pokazuje, iż co prawda może politycy wypowiadają wojny, stratedzy je przeprowadzają, ale gdzieś tam są ludzie,  ich pragnienia, ich wola przetrwania i ich własne cele.

Bitwy kosmiczne

O ile Donaldson świetnie sobie radzi z światem wewnętrznym bohaterów, o tyle walki w kosmosie traktuje mniej priorytetowo. Nie chodzi tylko o małą skalę potyczek (z reguły jeden okręt na jeden), ale też o dość suche opisy skupiające się na uszkodzeniach i unikach. Widać, iż ten aspekt nie jest istotny dla tego autora, bardziej woli skupić się na motywacji osób i wyjaśnieniu dlaczego ktoś decyduje się zaryzykować lub poświęcić swoje życie za innych.

Czy polecę skok ?

Akcja jest wartka, mamy walki starcia działania komandosów nawet bitwy kosmiczne, ale to wszystko jest tylko tłem dla pokazania ludzi, jeśli lubicie pogłębionych bohaterów i ich motywacje nie zawiedziecie się wykonując „Skok”.

3 myśli na temat “Zaginione opowieści 1 – Skok Donaldsona

  1. To ciekawe, bo ostatni tom czytam właśnie :).
    Faktycznie jeden z najlepszych cyklów przez jakie przebrnąłem.

    Świetna psychologia bohaterów, niejednoznaczne postacie, tutaj nie ma dobrych i złych, każdy ma coś za uszami. Naturalistyczne sceny przemocy.

    No i obrazy, które na zawsze pozostaną w mojej głowie czyli np. Angus walący z ręcznego PPC-a w sektorze Amnioni – miód! 😀

    Do tego skala walk okrętów (1 vs 1 , 1 vs 1 vs 1) to jest coś co akurat lubię. Starcia dużych flot w kosmosie mnie jakoś nie kręcą, wolę kameralne starcia taktyczne, a tutaj jest tego trochę.

    Poza tym same technikalia nieźle przedstawione – sondy kurierskie, nadświetlne działa protonowe, systemy obronne okrętów itp. autor przedstawił wiarygodnie tak jak laik laikowi. Ja tam to chłonąłem i nie czułem braku logiki, a to chyba najważniejsze ;).

    Facet pisze charakterystycznie, potrafi zaskoczyć. Nie każdemu może przypaść do gustu, ale jak nie spróbujecie to się nie przekonacie.

    Osobiście również polecam.

Dodaj komentarz