Perełki z Battlecorps: Touring the Stars

http://www.battlecorps.com/catalog/product_info.php?products_id=3543

Po długich zmaganiach z domowym podręcznikiem Kuritan oraz kończącymi się pracami nad Interstellar, władztwo Catalysta przypomniało sobie o łatwym i szybkim sposobie zarabiania pieniędzy – taśmowej produkcji krótkich i tanich pdfów, które nie są monumentami science fiction, ale uczciwą propozycją dla fanów uniwersum. Jedną z owych tanich serii jest Touring the Stars, opisująca jeden ze skolonizowanych systemów. 20 stron Battletecha za 3 dolary? Biorę.

Uwielbiam te tanie okładki, zalatujące stażystą i Gimpem niczym zaorane pole więdnącej cebuli. Oceńcie sami: czy owo losowe zdjęcie losowego księżyca, obrócone o X stopni i potraktowane dziesięcioma filtrami, by chociaż trochę przypominać opisywaną planetę, nie jest wspaniałe? CGL nawiązuje do najlepszych tradycji FASY, gdzie graficy na co dzień mieli za zadanie utworzyć czarno-biały obrazek, który przedstawia przyszłość. Można tego nie lubić, ale nie można tego nie kochać.

Jest RPG, to musi być mapka.
Jest RPG, to musi być mapka.

Witam was w systemie Lone Star, cudzie terraformizacji, iście marsjańskiej planecie przerobionej na dom setek milionów ludzi. Jedynym w swoim rodzaju relikcie, będącym Peryferiami w samym środku Sfery Wewnętrznej. Rozdział o historii prowadzi nas przez burzliwe dzieje upadku Amarisa oraz wojen sukcesyjnych, w czasie których planeta została wytruta, splądrowana, pozbawiona księżyca oraz wszelkiej nadziei na jakąkolwiek przyszłość. Słowem: kolejny dzień Kuritańskiej ofensywy.

Nie mamy szczegółowych postaci, soczystych opisów miejsc, osiedli, czy przemysłu. Historia jest barwna, unikalna oraz ładnie wpleciona w konwencję i linię fabularną Battletecha, ale to po prostu cztery strony solidnego warsztatu i nic więcej. Niby nie ma się do czego konkretnego przyczepić, ale materiał na trylogię będzie z tego słaby.

Iron Map + 300 = zbyt epickie X-)
Iron Man + 300 = zbyt epickie X-)

Książeczka Lone Star, typowo dla podręcznika Battletecha, zawiera informacje o mapsetach do gry, grawitacji oraz lokalnych zasadach, w tym burzy piaskowej, wymagającej użycia masek i zdecydowanie niezdrowej dla mechów. Mamy też kilka pomysłów na scenariusze do erpega, znanych ze wszystkich możliwych podręczników: zarysowane zadanie, przeszkody oraz dodatkowe cele dla drużyny. Każdy w ładnej tabelce, pozwalającej szybko rzucić okiem i ocenić co jest przydatne. Nie spodziewajcie się tutaj historii na miarę wojen klanowych, ale jako szkic do szybkiej sesji może wystarczyć.

Całą książeczkę można ocenić jako coś mniej niż Turning Point. Jest to produkt pokroju Dossiers, który nie skupia się jednak na historii jednej postaci, ale planety. Historie z Turning Pointów są ciekawsze, opisy planet dokładniejsze i mające jakiś kontekst. W przypadku Touring the Stars mamy rzucony na ladę towar z napisem „tanio sprzedam”. Jak pisałem na początku: podejście jak najbardziej uczciwe i, zdaje się, bliskie obecnemu wydawcy. Jestem jak najbardziej za tym, aby takich produkcji było jak najwięcej. Lubię grube podręczniki, ale krótkie książeczki za parę złotych są dla Battletecha tym, czym boostery do Magica. Bierze się je właściwie przez przypadek i tak zwyczajnie, jakby były Colą z warzywniaka po drodze. Czyta się szybko i ma poczucie, że kupiło się coś fajnego.

Polecam wam małe i tanie książeczki od CGL, w tym Touring the Stars. Za grosze dostajemy solidny kawał Battletecha i kilka inspiracji dla własnych gier, niekoniecznie epregowych, ale też spotkań nad planszą i figurkami.

3 myśli na temat “Perełki z Battlecorps: Touring the Stars

  1. Mamy kolejny TtS, Beret III – http://www.battlecorps.com/catalog/product_info.php?products_id=3553 – w moim odczuciu gorszy i możecie spokojnie tym razem odpuścić. Jest to historia rodem z filmu katastroficznego klasy B, gdzie zła megakorporacja zataja przed społeczeństwem poziom zatrucia środowiska, globalną katastrofę ekologiczną i każe pracować do ostatniego tchu (dosłownie). Jest Battletech i w ogóle, ale fabułka słabiutka.

  2. Taśma idzie. Jest kolejna planeta – http://www.battlecorps.com/catalog/product_info.php?products_id=3567 – i znowu jest lepiej. Mamy tutaj superkontynent i ostre warunki klimatyczne. Bene-Norman znalazła się w strefie okupacyjnej Sokołów, za co plus 🙂 . Samo jej zdobycie nie przebiegło bez małych komplikacji, za co winę ponosi nie kto inny jak SC Adler Malthus (ten od Twycross), atakując samobójczo małymi siłami. Falconi zrehabilitowali się nieco broniąc planety w czasie całkiem konkretnej inwazji klanu Ice Hellions, pomysłowo korzystając z zasad zellbringen.

    Lubię klanowe historie, więc mi pasuje. Ciekawe, czy kiedyś w serii będzie o planecie z Pentagonu, czy systemów klanowych.

Dodaj komentarz