Skala w Battletech’u

Kiedy zaczynamy rozmawiać o tworzeniu makiet lub plansz do gry, nieodmiennie powinniśmy zadać sobie pytanie, w jakiej skali należy te elementy wykonać. Jest oczywiste, że będziemy się starali trzymać jednej skali choćby po to, żeby oddać odległość i proporcje pomiędzy modelami, co wpłynie na zrozumienie sytuacji taktycznej. W grach odwzorowujących potyczki na poziomie taktycznym drużyny (“skirmish”) będzie to zazwyczaj skala 1:64 (25mm) a obecnie bardziej nawet 1:56 (28mm sięgające 32mm); walkę na poziomie większych grup, np. plutonu, lepiej oddać w mniejszej skali – choćby w naszym gronie modna skala 1:107 (15mm, można zaokrąglić do 1:100), albo skala 1:80 (20mm, 1:72 też można tu używać). Jeszcze większe związki taktyczne – pluton i kompania – wymagać będą jeszcze mniejszej skali (np. 10mm – popularna obecnie skala N, akceptująca skale od 1:144 do 1:160). Walkę kompanią najlepiej jednak odwzorować na skali 6mm (1:285 – 1:300), bo odwzorowanie odległości w mniejszych skalach jest zwyczajnie niemożliwe logistycznie (wymagałoby sali gimnastycznej do gry). Jeśli potrzebujecie dokładniejszego przewodnika po skalach bo nie czujecie się w temacie mocni, proponuję doskonałe opracowanie ze strony TMP (w języku angielskim).

Oczywiście, w naszym hobby nic nie jest proste, a tym bardziej skala. 🙂

Przede wszystkim Classic Battletech jest grą tak starą, że stanowi “brakujące ogniwo” pomiędzy planszówkami a bitewniakami. Innymi słowy taki wyrostek robaczkowy, ślepa uliczka ewolucji. Gra jest oparta o planszę podzieloną na pola, po której poruszamy się figurkami – coś jak szachy, tylko z arytmetyką i laserami. Jeden heks ma 33mm przekątnej i to ma odzwierciedlać 30 m długości. Jak łatwo wyliczyć, skala planszy to 1:900 mniej więcej. ALE!

Skala figurek Mechów, przynajmniej deklaratywnie, wynosi 1:285 – 1:300. Niektóre z tych maszyn nijak nie trzymają tych proporcji i są rozrzucone pewnie od 1:200 do 1:500. Ale generalnie uznaje się, i tak staramy się modelować, że skala Battletech’a to 1:285. A zatem już mamy pierwszy problem – jak pogodzić skale figurek ze skalą planszy? Heks w skali z Mechami miałby 10cm przekątnej. Jest to jedno z tych zagadnień, nad którym Uczeni w Piśmie głowią się od grubo ponad trzech dekad.

Tak wyglądają heksy w skali 1:285; zwróćcie uwagę na wielkość Mech’a

Kolejnym problemem skali jest ta wynikająca z odległości i działań dystansowych. Załóżmy, że mamy planszę w skali mechów – 1:285, 10cm heksy. Czy to jest realistyczne? Jeden heks piechoty reprezentuje pluton piechoty – od 24 do 30 żołnierzy. Część z nas tu grających miała przeszkolenie wojskowe lub paramilitarne a reszta łatwo sobie doczyta, że sześciokąt o boku 17 metrów to NIE JEST rozsądny obszar, na którym powinien się mieścić pluton piechoty – te odległości powinny być dużo większe. W dzisiejszych czasach odległość między poszczególnymi piechociarzami to około 10 metrów, nie mniej. Dalej patrzmy – zasięg ognia takiej piechoty uzbrojonej w broń palną wynosi jeden heks, może dwa. Oznacza to, że nie są w stanie skutecznie trafić przeciwnika oddalonego o sto metrów od nich! Dziś walka ogniowa rozgrywa się nawet na kilkuset metrach, z wyjątkami oczywiście. Strzelcy wyborowi, karabiny maszynowe i lekkie granatniki będące na wyposażeniu jednego takiego plutonu (w rzeczywistości, w Battletech’u pluton to 24-30 takich samych żołnierzy bez specjalizacji) potrafią udzielać wsparcia nawet na kilometr. Czyli trzydzieści heksów. To więcej, niż ma plansza (16×17 heksów).

A mówimy dopiero o plutonie piechoty, sile niemal nic nie znaczącej na polu bitwy w Battletech’u. Wyobraźcie sobie Mech’a – kroczącą broń pancerną o masie własnej od 20 do 100 ton, wielkości kilkupiętrowego domu. Uzbrojonego w broń klasy okrętowej i mogącego się poruszać z łatwością niemal pojedynczego człowieka. Ten Mech potrafi mieć zasięg skuteczny swojej głównej broni – niech to będzie AC20, potężne działo balistyczne – na przykład 9 heksów! 9 heksów to 200 metrów. Na tyle strzela się z karabinu. Z takiego działa teoretycznie możnaby strzelać nawet na 20 kilometrów.

Oczywiście, realizm nie ma prawa przetrwać w grze planszowej, któej głównym zadaniem jest dostarczenie miłej rozrywki kosztem pewnych uproszczeń. I tak zasięg, o jakim mówimy, możemy traktować jako zasięg skuteczny, ograniczony niezwykłą przecież manewrowością Mecha przeciwnika. Ale nadal nie zmienia to faktu, że płaszczyzna mapy to skala 1:900 a wysokość to skala 1:285.

Mam nadzieję, że ten wstęp dał Wam jakąś ideę skomplikowania problematyki skali w Battletech’u. Pora ustalić, jak to rozwiązać budując mapę.

Możliwości jest masa, ale tu na forum skłaniamy się ku używaniu map jako reprezentacji skali 1:285. Tym samym jeden 33mm heks odpowiada nie 30, a 10 metrom (mniej więcej), a zasięgi broni są jeszcze bardziej komiczne. Ale trudno się mówi – nie odbiera to jakości rozgrywki ani jej wyglądu na makiecie. Ja próbowałem tworzyć plansze w skali 1:285 (10cm heksy), ale wielkość takiej planszy skutecznie zniechęca. Amerykanie i Kanadyjczycy stosują rozwiązania pośrednie, np. 4-5 cm heksy. To też ciekawe rozwiązanie, ale niekompatybilne z mapami.

Zatem zostajemy przy skali 1:285. Uznając też pewną tolerancję dla gier bitewnych możemy spokojnie szukać modeli pomiędzy 1:270 a 1:300. Cóż oferuje nam tak zwany rynek?

Pierwszą i najprostszą rzeczą do kupienia są budynki i figurki w skali 1:285 czyli bitewnej skali 6mm. W tej skali jest bardzo dużo epok i producentów, koledzy na forum pokażą naprawdę niezwykłych. Warto w Polsce popatrzeć na ofertę Scotia Grendel, która jakością nie grzeszy ale jest tania i dostępna. Modele z drugiej wojny swiatowej nierzadko nadają się także do Battletech’a. Najpiękniejsze modele współczesnych pojazdów i żołnierzy (a także cywili) robi niezaprzeczalnie GHQ, która wiedzie prym wśród bitewniaków 6mm pozycjami takimi jak Mein Pancer czy Micro Armor. Są to modele łatwe do szybkiej ekspozycji na stole bo rzadko wymagają montażu, a przeważnie jedynie pomalowania.

Figurki z GHQ to bez wątpienia jedne z najlepszych modeli ludzi w skali 1:285.

 

W podobnej skali, 1:270 mniej więcej, można też kupić gotowe i pięknie pomalowane modele z uniwersum Gwiezdnych Wojen ze znanej gry bitewnej “X-Wing”. W tej samej skali można też kupić Sokoła Millenium bodajże firmy Revell, a także samolot Boein 747 wraz z wahadłowcem Kolumbia, takimż wahadłowcem z rakietami startowymi, samolotem XB-70 Valkyrie czy B-1. Te modele, produkcji Academy, kosztują około 20 PLN.

Kolejnym naturalnym wyborem do budowy makiet byłyby elementy modelarstwa kolejkowego, ale tu niestety nie jest tak prosto. O ile skale takie, jak 20mm, 15mm czy 10mm (szczególnie ta) mają niezłe zaopatrzenie w modele architektoniczne, o tyle skala 1:300 jest niemal nieobecna w modelarstwie kolejkowym. Z jednym wyjątkiem – zestawami eksperymentalnych szybkich kolei japońskich firmy Bandai. Skala ta, określana jako “ZZ”, była nieudanym eksperymentem Bandai w modelarstwie kolejkowym. Modele ciągle można próbować dostać na zachodnich portalach aukcyjnych, ale są to jedynie modele kolei. Ważne, istotne, ale nie najważniejsze przy budowaniu pierwszej planszy.

Fujimi wyprodukowało przynajmniej jeden plastikowy zamek w skali 1:300, była też seria takich zamków innej firmy ale koszmarnie droga. Poza tym modeli architektury w skali 1:300 jest stosunkowo niewiele. Można dobierać coś z serii Metal Earth, ale nie wróżyłbym temu sukcecsu.

Ale to, że nie ma makiet kolejowych w tej skali nie powstrzyma nas przecież od tryumfalnego pochodu, czyż nie? Otóż odwiedźmy sobie miejsca, z których za darmo można ściągnąć budynki i elementy makiet do skali N – w Japonii jest to 1:150, w Europie 1:160. Wydrukujmy je dwukrotnie zmniejszone i voila! mamy piękne modele. Japończycy lubują się w papierowych modelach i nawet firmy developerskie (a nawet banki z sektora “real estate”) mają na swoich stronach takie wycinanki. Można iść dalej – kupić gotowe modele papierowe w skali 1:300 lub kupić w innej, zeskanować i ponownie wydrukować w mniejszej skali. Warto przy tym pamiętać, że lepszy efekt daje zmniejszanie modelu niż jego powiększanie do wydruku. W ten sposób możemy mieć na planszy Wiszące Ogrody Babilonu (GPM) albo Szpital Pomnik Zdrowia Dziecka w Warszawie (Mały Modelarz). Albo tysiące innych budowli, od piramid poprzez katedry aż po nowoczesne budynki miejskie.

Wiszące Ogrody Babilonu, GPM, skala 1:300; z przodu piechota i mech w skali CBT (1:285)

Dodatkowo na kilku stronach hobbystycznych znajdziecie gotowe do wydrukowania heksy do Battletech’a z ulicami czy małymi budynkami. Wszystko, czego potrzebujecie to ludzie i samochody – ci pierwsi są produkowani przez Preiser’a w skali 1:300, ale spokojnie można dostać ich chińskie kopie co pozwoli zaludnić miasto tysiącami ludzi. Samochody także produkują Chińczycy jako ofertę dla architektów. Nie są to rzeczy drogie. Jeśli potrzebujemy czegoś ekstra, to firmy takie jak Ground Zero Games posiadają niezwykłe modele futurystycznych aut w tej skali. Chinczycy natomiast robią także parasole oraz lampy uliczne, świecące. Ta ostatnia pozycja już wymaga trochę pokombinowania z zasilaniem no i decyzją, do jakiego stopnia makieta ma być modularna. Drzewa i krzewy również można w tej skali kupić, choć taniej i prościej (ale nie szybciej) wyjdzie je zbudować samemu z drutu i posypki zielonej. Co do trawy, warto pamiętać, że lepiej jest kupować drobną. Jeśli elektrostatyczną, to tylko 1-2mm. Dobrą alternatywą jest również Heki, najtańsza i dobrze wyglądająca trawa.

Przykładowy heks leśny

W tej skali jest też kilka modeli okrętów (żaglowców i współczesnych), a możemy też na potrzeby rzeczno-morskie zaadaptować skalę 1:350 – jedną z najpopularniejszych skal marynistycznych.

Od lewej: galera “La Reale”, skala 1:450; HMS “Revenge” skala 1:350; karaka “Santa Maria”, skala 1:270 – tu jako ekskluzywne, kolekcjonerskie jachty

Skala 1:300 pozwala zatem na zbudowanie makiety/planszy do gry w Battletech’a, nawet pomijając wymyślanie własnych konstrukcji. To oczywiście nie znaczy, że w CBT można grać jedynie w tej skali.

Dostępne są także:

Skala N (1:144-1:160, często mylnie określaną jako 15mm, w rzeczywistości jest to raczej 10mm lub 8mm) – modele z MechWarrior:Dark Ages, odprysku Battletech’a, są wykonane w tej skali. Te modele są gotowe, pomalowane i moim zdaniem bardzo przyzwoicie wykonane; Istnieje bardzo wiele modeli architektonicznych i kolejkowych do tej skali

Skala 15mm (ok. 1:100) – bardzo popularna skala w bitewnych sci-fi, można w niej zebrać dowolną liczbę bardzo ładnych figurek żołnierzy i pojazdów; największym problemem są mechy, obecnie na rynku wtórnym kupimy w tej skali (unseen’y); Archer’a, Warhammer’a, Marauder’a, Rifleman’a i Longbow’a (czasami, cudem, można też znależć nieco mniejsze, tak 1:120, mechy klanowe rosyjskiej produkcji – bardzo przemyślane i ładne); w tej skali mechom na planszy będzie już trochę ciasno.

Longbow, skala 1:100 (15mm); obok mech w skali N
Warhammer, skala 1:100 (15mm)

Skala 20mm (około 1:72) – w tej skali jest najwięcej figurek i modeli współczesnych i historycznych, a także trochę sci-fi; można też użyć budynków w skali 1:76, czyli popularnej w Wielkiej Brytanii skali kolejkowej OO; problemem są znowu, mechy – dostępne są jedynie te same co powyżej, w nieco większej skali (można też oczywiście drukować samodzielnie mechy np. z MWO);

Rifleman i Archer, skala 1:72 (20mm)

Skala 28mm – popularna skala bitewniakowa. W tej skali można czasami dostać klanowego Mad Cat’a lub Mad Dog’a (używam go co prawda jako 1:72, ale trudno powiedzieć gdzie lepiej pasuje). Budynki do tej skali są bardzo drogie i raczej skazani jesteśmy na wycinanki lub gotyckie budowle z Warhammer’a; kiedyś w tej skali powstała inna gra w uniwersum CBT, która traktowała o walkach piechoty. Mech w tej skali to jedynie ozdobnik na planszy.

 

Restaurowany Marauder, skala nieznana (1:48 lub 28mm) zestawiony ze swoim odpowiednikiem w skali 1:285

Mam nadzieję, że ten krótki artykuł rzuci trochę światła na skalę modeli w Battletech’u i ułatwi Wam dobór własnych modeli.

Linki do użytecznych źródeł przygotuję w osobnym poście (lub nawet jako osobny dział).

2 myśli na temat “Skala w Battletech’u

  1. Nawet na sarna.net jest trochę budynków. Może nie jakieś specjalnie piękne, ale darmowe, więc jako przymiarki pod trójwymiarowy teren i nadają się idealnie. Przy okazji widać po złożeniu jaka właściwie jest skala 1:285, bo same figurki na papierowej planszy wiele na ten temat nie mówią.

    Podoba mi się rozpiska skali poziomej i pionowej. Sam fakt, że się nie zgadza nie przeszkadza mi AŻ tak bardzo, ale rzeczywiście trzeba wziąć ją pod uwagę. Budynek 9×9 heksów wygląda na planszy niepozornie, ale w skali jest kolosalny. Stąd budowle na planszy do BT są spłaszczone jak kinowy film na VHS.

Dodaj komentarz