WARGcon (październik 2014)

11 X 2014 odbyła się pierwsza edycja konwentu WARG, organizowanego przez Warecki Klub Gier. Oprócz wielu atrakcji, w tym konkursu dziecięcego cosplay, turniejów Splendoru i Wsiąść do Pociągu oraz małego sklepiku, był Battletech.

wargcon141wargcon142wargcon143

 

 

 

 

Gablotka prezentowała się całkiem przyzwoicie. Zapełniona była figurkami Robsala i Lehto, całkiem porządnych malarzy. Dawno tak się z Lehto nie nagadaliśmy o Battletechu. Widać było, że ludzie przyszli przede wszystkim pograć i zobaczyć nowe gry. A przy stole z Battletechem działo się kolejne stracie Lyrańczyków z Klanem Sokoła.


 

Data i miejsce: 21 II 3058, Australia. Misja ratunkowa, osłona generała Mariusa Heavy wycofującego się do bazy zaopatrzeniowej.

wargcon144O godzinie 10:30 lanca bojowa z mechami: Dervish DV-7D, Osprey OSP-15, Axman AXM-1N oraz zdobyczny Yu Hang Y-H9G napotkała cel zbliżający się do grupy wzniesień nr 112. Battlemaster generała Heavy okazał się być w dobrym stanie, poza uszkodzonym żyroskopem. Towarzyszył mu mocno uszkodzony Witworth, reszta lancy Beta z jeszcze niewyjaśnionych powodów nie brała udziału w starciu.

Rozpoznano siły klanowe z mechami: Loki F, Loki B oraz Uller G. Nad nami krążył aeromyśliwiec Sabutai w konfiguracji Prime. Nie była więc to cała gwiazda, spodziewamy się napotkać pozostałe mechy w ciągu najbliższych kilkunastu minut.

Siły klanowe wyszły agresywnie do przodu, szukając łatwego celu, lub być może kontynuując ostrzał lancy Beta. Pierwsza wymiana ognia skończyła się wyjątkowo źle dla szturmowego Yu Huang, którego temperatura wewnętrzna zaczęła podnosić się po uszkodzeniu osłony reaktora. Straty pancerza były póki co minimalne.

W ciągu kolejnych kilku sekund wojownicy Klanu szukali osłony za wzniesieniem, Lyrańczycy zaś zajmowali pozycje do ich ostrzelania. Witworth z lancy Beta zaplątał się nieco pomiędzy Ospreya i dwójkę Lokich, co nie wróżyło najlepiej, ale okazało się, że Lyrańczyny nie giną od byle czego. Zgodnie z oczekiwaniami po włączeniu się Lyran do bitwy Klanowcy zrezygnowali z rytuału, co pozwoliło im rozsądnie unikać połączonego ostrzału Yu Huanga i wspomagającego go Axmana, którego zresztą unikali przez prawie cały czas.

wargcon146Witworth nie wytrzymał nawałnicy, jaka się wokół niego rozpętała i skończyło się to dla niego upadkiem, ale nie tak bolesny jak można byłoby przypuszczać. Wciąż był w stanie efektywnie walczyć, choć tylko dwoma średnimi laserami. Rakiety dalekiego zasięgu na tym dystansie nie sprawdzałyby się dobrze, zostało im zresztą tylko 4 sztuki amunicji.

Klanowcy zignorowali póki co mecha generała i skupili się na nowym zagrożeniu. Otoczywszy górkę biegli na złamanie karku próbując ominąć całą naszą linię i oddalając się coraz bardziej od topora Axmana oraz LB 20-X Yu Huanga. Dwójka ta na krótkim dystansie tworzyła morderczą parkę, z czego przeciwnicy najwyraźniej świetnie zdawali sobie sprawę.

Równie mordercze są Battlemaster i Osprey, ale w tech chwili klanowcy mieli tak bardzo potrzebne im szczęście i ostrzał tylnego pancerza zakończył się jedynie mocnym odrapaniem Lokiego.

wargcon149Ciekawe rzeczy zaczęły się natomiast dziać nad polem bitwy. Z charakterystycznym świstem nadleciał Sabutai i poczęstował Axmana bombami. Albo sam był na wyczerpaniu, albo nie zrzucił całego ładunku, bo ciężki mech zniósł 40 obrażeń całkiem nieźle. pancerz był solidnie oskrobany, ale poza tym wielka krzywda się nie stała. Sam odstrzelił się nawet myśliwcowi mocno drapiąc pancerz ogona i lewego skrzydła. Sabutai nie doznał widać poważnych uszkodzeń, zachował bowiem trajektorię lotu i odleciał równie szybko jak przybył.

Witworth po raz kolejny udowodnił, że nie czuje się dobrze w tłoku i maszyna skończyła żywot bez centralnego korpusu. Nie, żeby wcześniej był w jakikolwiek sposób pomocny. Trzeba mu przyznać, że ściągnął na siebie całkiem pokaźną ilość laserów i amunicji wroga. ER duży, ER średni, dwie LRM10 i coś tam jeszcze z jednego z Lokich.

wargcon1413Klanowcy, wyminąwszy nasze siły skupili się na Yu Huangu. Jest to ciężki przeciwnik, ale pozostawiony samemu sobie jest realnym celem dla trójki mechów. Musiał też nieco ograniczyć strzelanie z ER PPC, żeby utrzymać przyzwoitą temperaturę wewnętrzną. Sytuacja Yu Huanga przezentowała się nad wyraz nieciekawie, co więcej Axman tym razem nie był w stanie mu pomóc.

Battlemaster za to rozpoczął wycofywanie się z pola walki i miał spore szanse znacznie oddalić się od klanowej grupy.

Pilotowi Yu Huanga udało się wymanewrować Ullera i skupić się na uszkodzonym Lokim. Biegnący pełną prędkością mech nie był łatwym celem i szturmowiec miał widać niefartowny dzień, bo obrażenie nie było imponujące. Sam Yu Huang z kolei był w niezłych opałach i wyraźnie potrzebował planu awaryjnego. Ponownie oberwał w osłonę silnika, co uniemożliwiało praktycznie oddanie pełnej salwy z całego posiadanego uzbrojenia.

wargcon1419I wreszcie udało mu się pozbyć jednego z natrętów posyłając Ullera do piachu, a właściwie do wody, do której dwie połowy maszyny zsunęły się po utracie łączącego je korpusu.

Battlemaster kontynuował zdawałoby się bezpieczny odwrót. Drogę klanowców zagradzały Osprey, Dervish i poobijany Axman. Niedługo miało się okazać co z tego wyniknie. Po drodze miały do zestrzelenia Yu Huanga, który w pełnym biegu przybliżał się do reszty swojej lancy.

Okazało się, że dokończenie Yu Huanga nie stanowiło żadnego problemu dla Sokołów. Okazało się również, że połowa Lokiego sam na sam radzi sobie z połową Axmana. A przynajmniej tego dnia. Bum, bum, bum.

wargcon1416I kiedy wydawało się, że szczęśliwa passa Klanowców się skończy, generał zaliczył glebę na 2 heksy przed opuszczeniem pola walki. Stojący na wzgórzu Loki oddał desperacki strzał z krytykiem na centralnym pancerzu, którym okazał się… niestety silnik. Gdyby udało się zniszczyć żyroskop generał Heavy musiałbym uciekać dalej pieszo. Udało mu się bez problemu podnieść mecha i kontynuować odwrót, w czym towarzyszyły mu nieuszkodzone Osprey oraz Dervish. Ich drogi miały się jednak wkrótce rozejść…


Ogólnie bardzo dobry dzień. Bardzo fajna partia, świetna organizacja konwentu i dużo ludzi. Widać, że przyszli po prostu gracze, bo obyło się bez prezentacji, prelekcji i tym podobnych. Pomijając oczywiście naszą piękną gablotkę. Przyciągaliśmy uwagę i to było widać. Partia była często przerywana, kiedy odpowiadaliśmy na pytania, informowaliśmy o systemie i rozdawaliśmy płytki z darmowymi PDFami.

Oprócz tego stałem się szczęśliwym nabywcą około 150 kart do polskiego Shadowruna i wygrałem konwentową koszulkę. Miły dodatek.

Dodaj komentarz